Christian Schulz:
Jeszcze gdy planowaliśmy serię nagrań ze wszystkimi koncertami skrzypcowymi Mozarta, zdawaliśmy sobie sprawę z zagrażającego nam ryzyka ulegania stereotypowym rozwiązaniom. Aby więc uniknąć częstej w takich sytuacjach pokusy ograniczenia roli dyrygenta i orkiestry do bycia jedynie akompaniatorem wirtuoza i realizatorem krótkich odcinków orkiestrowego tutti, ustaliliśmy sobie pewne priorytety, którym staraliśmy się chętnie dotrzymywać kroku. Naszym celem było uniknięcie trybu pracy pełnego pośpiechu, wymuszonego przez koszty organizowania prób i coraz szybciej „kręcący się" muzyczny biznes. Od samego początku naszym priorytetem było wspólne muzykowanie i stworzenie naszej interpretacji tych dzieł, rozumianych nie jako utwory dla wirtuozów i orkiestralnego akompaniamentu, ale raczej jako swego rodzaju „symfonie koncertujące". Dlatego właśnie w niniejszym nagraniu solistka wykonuje nie tylko partię solową, lecz także - we wszystkich odcinkach tutti - realizuje partię pierwszych skrzypiec. Dzięki tej idei „koncertowania" powraca do życia historyczna praktyka wykonawcza XVIII wieku, scalająca działania solisty i dyrygenta w integralną całość, naturalną dla utworów pochodzących z tej epoki. Chcieliśmy również maksymalnie zbliżyć się do autentycznego brzmienia orkiestry Mozarta; dysponując jednak nowoczesnymi instrumentami, musieliśmy zredukować liczbę smyczków do koniecznego minimum. Zyskała na tym bardzo równowaga pomiędzy instrumentami smyczkowymi a dętymi. Doskonałym partnerem dla osiągnięcia naszych (czyli Dominiki i moich) celów okazała się Orkiestra Kameralna „Wratislavia"...